Rodzice widząc mój stan psychiczny na tamten moment bardzo chcieli bym poszła do psychologa. Ja nie za bardzo widziałam sens wizyty ale dla spokoju rodziców jesteś w stanie zaakceptować i to. Psycholog wiedział jak wyciągnąć ze mnie wszystko. Otworzyłam się. Gdy usłyszał moją historię skomentował to jednym zdaniem. 'Zabierajcie i nerkę, tylko zostawcie dzieci '. Dało mi wiele to zdanie. Wiedzialam, że muszę. Łaski nie robię. Jestem matka. A matka musi, nie może. Zaczęły się te mediacje na temat dzieci. Moja jedyną bronią była glowa. Znalam P. Wiedzialam o jego zachłanności, pragnieniach, pociągu do łatwych pieniędzy i udało się. Jednym krótkim zdaniem udało się. Dzieci zostały przy mnie. Robię wszystko by wciąż być najlepsza matką dla moich dzieci. P. znając życie twierdzi inaczej, ale taka matkę wybrał dla swoich dzieci, a że po drodze trochę się popsuła , to robi wszystko by się naprawić.
brakujący element
Dzisiaj obudzilam się rano i uświadomiłam sobie, że zapomniałam o jednym. P poszedł ze mną po powrocie ze szpitala do lekarza genetyka. Co dało mu podstawę ku temu, by sprzedawać bajki o mojej chorobie genetycznej. Po rozstaniu byłam u innego lekarza genetyka, który wystawił mi zaświadczenie,że na podstawie wykonanych badań nie można stwierdzić choroby genetycznej. I kto tu oszukuje? Ja się niczego teraz nie boję, bo naprawdę na wszystko mam dowody. Nie jestem gołosłowna. Ten wpis, to tylko kropka nad i. Najzwyczajniej w świecie o tym zapomniałam. Miałam już do tego nie wracać ale skoro tyle lat życia musiałam nieść ten ciężar, to teraz mogę go zrzucić pisząc o tym. To jest niewielka ale bardzo istotna informacja.